Cmentarz wojenny w Orłowie


Na cmentarzu w Orłowie spoczywa 427 żołnierzy, którzy zginęli 23 sierpnia 1914 roku w bitwie pod Tannebergiem. Dokładnie 326 żołnierzy armii niemieckiej i 1101 armii rosyjskiej. Wszyscy zginęli w czasie bitwy toczonej w okolicach Frąknowa, Łyny i Orłowa. Na cmentarzu znajduje się 80 mogił zbiorowych i 43 indywidualne. To chyba największy cmentarz z okresu I wojny światowej na Warmii i Mazurach. Zobacz też: cmentarze Warmii i Mazur.



Źródła rzeki Łyny, rezerwat przyrody

W ostatni weekend ferii udało mi się wpaść do Wikna. A w wolnej chwili tegoż właśnie weekendu zajechałem do wsi o pięknej nazwie Łyna. Powyżej akurat lepszy odcinek przebytej drogi, ale pomiędzy Orłowem a Koniuszynem nawierzchnia wołała o pomstę do nieba. Lód drodzy państwo, lód i gdybym znał język eskimoski to nazwałbym ten lód w 50 niecenzuralnych słowach. Planowałem przejazd rowerem, wyszło inaczej.
To w tej wsi znajduje się wiele płynących strumieni dających początek rzece Łynie (ros. Лава, niem. Alle, prus. Alna). A Łyna to królowa Warmii, mimo że swój bieg zaczyna na Mazurach, i to stąd dzikim nurtem pędzi aż do Rosji. Osobliwością przyrody jest występowanie tu zjawiska erozji wstecznej na terenie nizinnym. Następuje ciągłe cofanie się źródeł rzeki Łyny.


Rezerwat przyrody Źródła rzeki Łyny im. prof. Romana Kobendzy, czyli ruchome źródła na Mazurach
Zaczynamy od wschodu. A tu kościół parafii pw. Niepokalanego Serca Maryi Panny w Łynie oraz kapliczka przydrożna. To świątynia z 1726 r., z drewnianą wieżą zakończoną barokowym hełmem.

Jak głosi legenda, Łyna to córka króla Tysiąca Jezior, który w zamian za odzyskanie wolności ofiarował rybakowi za żonę swą najmłodszą córkę. Pewnego razu drzewo przygniotło jej męża. Aby go uratować, wykradła ojcu życiodajny kwiat. Za to król Tysiąca Jezior zamienił ją w rzekę Łynę.
 Pamiętacie skąd wywodzi się nazwa Olsztyn? Otóż nazwa miasta w brzmieniu niemieckim – Allenstein – oznacza zamek nad Łyną. Nazwa została utworzona analogicznie do innych nazw miast na Warmii, gdzie człon Stein (niem. kamień) charakterystyczny był dla miast z zamkami. Niemiecka nazwa Łyny – Alle – pochodzi od pruskiej nazwy Alna, oznaczającej łanię.


Rezerwat to rozległa dolina z licznymi bocznymi wąwozami i dolinkami o stromych zboczach. Z tych właśnie zboczy, ze znajdujących się tam źródeł wysiękowych, wypływają dziesiątki strumyków, dających początek Łynie. Woda spada kaskadami do leżącego niżej wąwozu, wciętemu na głębokość ok. 60 metrów w podłoże. Sam rezerwat zajmuje 120,54 ha. Najwyżej usytuowany punkt znajduje się na wysokości 190,7 m n.p.m., dno wąwozu w najwyższym punkcie źródeł rzeki Łyny leży na wysokości około 150 m n.p.m.
I tyle w temacie.




Do rezerwatu powrócimy w cieplejszych miesiącach. A jeszcze bliżej głównej drogi znajduje się jezioro Orłowo Małe z ostoją żółwia błotnego. I wszyscy pędzą nad morze, do Mikołajek, Giżycka, a tu spokój, luz, kameralnie w sklepie GS. Oby tak dalej, gdyż autor tego bloga urlopuje w tych rejonach. Nie zakłócać ciszy, nie zakłócać ciszy...




Krajobraz po burzy i przyroda z bliska

Dzisiaj na blogu trzy warmińsko-mazurskie tematy. 
Zapraszam na kolejny odcinek serialu poświęconego miejscom w których bywam, napompowanego do przesady zdjęciami, a nawet przerażającego. Poniżej zdruzgotany fragment Puszczy Napiwodzko-Ramuckiej, następnie mgły o poranku sunące nisko nad ziemią i cała reszta fotograficznych spostrzeżeń. Zatem nie rozdrabniam się dalej, zapraszam do lektury.
Burze i nawałnice, trąby powietrzne, grad. Siła wiatru była tak duża, że wyrywała drzewa z korzeniami oraz łamała je na różnej wysokości. Wiatr nie oszczędził transformatorów, linii energetycznych, dróg. Z wstępnych szacunków wynika, że do pozyskania będzie około 17 tyś. m3  drewna. Domy w kilku wsiach pozostały na szczęście w całości.
Za to o poranku cisza i lekkie zamglenia. Mgła przesuwająca się nisko, pachnąca wilgocią, trawą, grzybami, płynąca prosto z lasu. Do tego zdewastowane ogrodzenia z siatki, płoty, ścieżki nad rzekę. Uwielbiam je.
A do południa już ciepłe słońce grzało w plecy. Udało mi się zjeść słodkie maliny rwane prosto z krzaka i coś sfotografować. Wprawdzie do dyspozycji była tylko stałka, ale jeśli się ją odwrotnie zamocuje można spojrzeć na owady nieco bliżej. Miał być rowerowy wypad do Stębarka, czytaj Muzeum bitwy pod Grunwaldem, ale życie pisze inne scenariusze, czytaj koleżanka Hanka zwichnęła bark. Zatem z braku laku Jaszczurka zwinka, motyle czerwończyk dukacik i czerwończyk uroczek oraz smaglec ogonokleszcz. To ważka spotykana głównie w Karpatach oraz na Pomorzu i Mazurach. W pozostałej części kraju występuje w rozproszeniu. Zjawił się też dzięcioł duży. Na niebie oprócz bocianów Airbus A320 lecący z Portu Lotniczego Olsztyn-Mazury na lotnisko Luton w Londynie. Do tego malowanie wiejskich płotów gratis, a co, można malować dachówki, przystanki, zatem można też płoty. Pieprzniki jadalne vel kurki uwielbiam, te akurat z okolic wsi Kurki na pograniczu Warmii i Mazur. A grzybów w tym roku ci u nas dostatek, jest ciepło i pada deszcz, zatem wszystko rośnie na potęgę.

Rozpiętość skrzydeł 85 mm, nastroszone skrzydła pokryte rudymi włoskami, mimetyzm to cechy charakterystyczne owadomotyla nastrosza topolowca. Motyle te spędzają dzień, siedząc na pniach drzew, najczęściej topoli lub wierzb. Nocą żywią się ich liśćmi. Są trudne do zauważenia dzięki maskującej barwie górnych skrzydeł. Zjawisko takie nazywane jest mimetyzmem. 
Nastrosz topolowiec należy do rodziny zawisakowatych, charakteryzuje się masywną budową ciała. To najszybciej latające motyle. Nawet na długich dystansach mogą osiągać prędkość do 50 km/h, a nawet 65 km/h, wykorzystując maksymalnie siłę nośną wiatrów, natomiast w porze bezwietrznej ich przemieszczanie się ma ograniczony charakter.
Pokarm pobierają podobnie jak kolibry, zawisając w powietrzu dzięki szybkim trzepoczącym ruchom skrzydeł.